Jak na straganie tak w życiu i na blogu wszystko wymieszane. Dobrze jeśli wsród tandety i świecidełek trafiają się skarby.
1
czwartek, 19 stycznia 2012
niedziela, 30 października 2011
czwartek, 16 czerwca 2011
Skansen
We wtorek pojechaliśmy do niewielkiej miejscowości - Czerwińsk nad Wisłą. Czy ktokolwiek słyszał o tej mieścinie? Wystarczy zboczyć z trasy na Płock i i z każdym metrem robi się coraz dziwniej. Na początku zabudowa "współczesna" miesza się z ceglanymi budynkami z początku ubiegłego wieku. Następnie droga schodzi w dół przez las. Pojawiają się wyboje, stara balustrada pamiętająca czasy Gierka i... mniej lub bardziej regularnie odmalowywane farbą znaki drogowe, które obowiązywały przed 30 laty!
Gdy tylko skończy się las trudno uwierzyć oczom! Po obu stronach drogi oryginalne drewniane budynki z wyciętymi w drewnie ozdobami. Ani jednej oznaki współczesności. Ostatni akcent stanowi "rynek" - niewielki skwer z PRLowkimi kwietnikami z jedynym w miasteczku blokiem mieszkalnym z lat 60.,także nie odnawianym od tamtego czasu. Miasteczko zapomniane przez świat, w którym czas zatrzymał się 40 lat temu...
Gdy tylko skończy się las trudno uwierzyć oczom! Po obu stronach drogi oryginalne drewniane budynki z wyciętymi w drewnie ozdobami. Ani jednej oznaki współczesności. Ostatni akcent stanowi "rynek" - niewielki skwer z PRLowkimi kwietnikami z jedynym w miasteczku blokiem mieszkalnym z lat 60.,także nie odnawianym od tamtego czasu. Miasteczko zapomniane przez świat, w którym czas zatrzymał się 40 lat temu...
piątek, 10 czerwca 2011
Urodziny
Dziś moja siostra kończy 24 lata! Doskonale pamiętam kiedy byłem w jej wieku. Czasem zazdroszczę doświadczenia. Jeśli chodzi o sprawy uczuć, relacji mam wrażenie, że jestem dużo młodszy. Może naiwny a może po prostu bardziej ufny. Na pewno miałem znacznie mniej okazji by się przejechać na mężczyznach. Nie doświadczyłem nigdy poważnej rany. Wiele razy sam portafiłem robić z drobiazgów dramaty. Od pewnego czasu dzielę się z nią w pełni moim światem. Przyznałem się do orientacji i gdy widzi, że coś mnie gryzie (lub przeciwnie) moge opowiedzieć wprost. Najczęściej słyszę w odpowiedzi coś w stylu: "ale to jest problem czy co?"; "i tylko dlatego jesteś smutny???"... Nigdy nie myślałem, że złapiemy kontakt w tej sferze. Długo podejrzewałem, że się domyśla. W dniu gdy o wszystkim powiedziałem mieliśmy oglądać film Almodovara. Nie była zbyt chętna. Gdy dokonałem coming outu podsumowała: no w tej sytuacji to może być i Almodovar :))))
Dziękuję, że mimo trudności możemy być prawdziwym rodzeństwem!
Dziękuję, że mimo trudności możemy być prawdziwym rodzeństwem!
sobota, 21 maja 2011
piątek, 20 maja 2011
Wiatr w żaglach
Coraz częściej słyszę, że muszę mieć w życiu bardzo dobry okres. Podobno wyglądam na szczęśliwego. Ba, nawet jeden chłopak, z którym kiedyś się spotykałem przy naszej ostatniej rozmowie na gg, "wyczuł" jak to określił, że mam się bardzo dobrze.
Ile w tym prawdy? Jeśli wziąć pod uwagę to co się dzieje - nie mam za bardzo powodów. Tak gloryfikowane w dzisiejszym świecie finanse leżą i kwiczą a każdy list z banku otwieram nieufnie. Nie wiem co bym zrobił gdyby nie pomógł mi przyjaciel. Ale to chwilowe. Nie miałem przerwy w zatrudnieniu ani jakiś szczególnych nieoczekiwanych okoliczności, jest dobrze. Trochę lekkomyślności... wstyd się przyznać ale w finansach sporo namieszały mi ostatnie poważne zmiany w modzie ;)
Generlanie wyskakujemy ze spodni rurek, długich płaszczyków z guzikami, kardiganków, okularaów typu Ray Ban Wayfayer. Zamiast tego krótkie kurtki, zamiast guzików suwaki, spodnie rozszerzane w biodrach albo ze ściągaczami, wszelkiego typu chinos i inne wariacje, zdecydowane kolory - tym razem wszystkie, najlepiej w niestandardowych połączeniach, t-shirty oversize, najlepiej w ciekawym, niespotykanym wcześniej kroju. To tak po krótce bo nie czuję się autorytetem w tej dziedzinie.
Wracając do tematu, coś rzeczywiście się we mnie złamało. Nic szczególnego się nie wydarzyło ale znów widzę cele jakie mam do zrealizowania i powoli zazynam do nich dążyć. To daje siłę i paradokslanie nawet gdy okoliczności nie sprzyjają wystarczy mi świadomośc, że cały czas idę i to w dobrym kierunku. Jest tyle ludzi wypalonych. Ja wiem, że to co na co teraz patrzę jest jak kamienica przed remontem. Nie przejmuję się,że tu i ówdzie tynk się sypie, nie dlatego, że liczę na jakieś krótkotrwałe intensywne działanie, które zamieni kamienicę w apartamentowiec. Poprostu polubiłem ten "remont"dla samego remontu. Ciąglę coś robię i to mi sprawia frajdę.
Ile w tym prawdy? Jeśli wziąć pod uwagę to co się dzieje - nie mam za bardzo powodów. Tak gloryfikowane w dzisiejszym świecie finanse leżą i kwiczą a każdy list z banku otwieram nieufnie. Nie wiem co bym zrobił gdyby nie pomógł mi przyjaciel. Ale to chwilowe. Nie miałem przerwy w zatrudnieniu ani jakiś szczególnych nieoczekiwanych okoliczności, jest dobrze. Trochę lekkomyślności... wstyd się przyznać ale w finansach sporo namieszały mi ostatnie poważne zmiany w modzie ;)
Generlanie wyskakujemy ze spodni rurek, długich płaszczyków z guzikami, kardiganków, okularaów typu Ray Ban Wayfayer. Zamiast tego krótkie kurtki, zamiast guzików suwaki, spodnie rozszerzane w biodrach albo ze ściągaczami, wszelkiego typu chinos i inne wariacje, zdecydowane kolory - tym razem wszystkie, najlepiej w niestandardowych połączeniach, t-shirty oversize, najlepiej w ciekawym, niespotykanym wcześniej kroju. To tak po krótce bo nie czuję się autorytetem w tej dziedzinie.
Wracając do tematu, coś rzeczywiście się we mnie złamało. Nic szczególnego się nie wydarzyło ale znów widzę cele jakie mam do zrealizowania i powoli zazynam do nich dążyć. To daje siłę i paradokslanie nawet gdy okoliczności nie sprzyjają wystarczy mi świadomośc, że cały czas idę i to w dobrym kierunku. Jest tyle ludzi wypalonych. Ja wiem, że to co na co teraz patrzę jest jak kamienica przed remontem. Nie przejmuję się,że tu i ówdzie tynk się sypie, nie dlatego, że liczę na jakieś krótkotrwałe intensywne działanie, które zamieni kamienicę w apartamentowiec. Poprostu polubiłem ten "remont"dla samego remontu. Ciąglę coś robię i to mi sprawia frajdę.
niedziela, 15 maja 2011
Eksperyment
Gotowanie sprawia mi wielką frajdę, pochłanianie przygotowanych wspaniałości jeszcze większą. Ale, ale... wczoraj bardzo długo nie mogłem zasnąć. Churos to wspaniałe ciastka przy czym obawiam się, że mój organizm w przeciwnieństwie do podniebienia nie podziela tego zdania. Całą noc obracałem się z boku na bok czująć każdy gram oleju wymieszanego z mąką i cukrem pudrem. Autentycznie śniła mi się rozgrzana patelnia pełna ociekających olejem ciastek. I to był prawdziwy koszmar. Przebudziłem się i miałem ochotę zwrócić wszystko. Dziś rano postanowiłem trochę zmodernizować sposób odżywiania. Na początek chcę wywalić cukier i mąkę czyli moje ulubione połączenie. Zobaczymy co z tego wyjdzie a przede wszystkim jak będę się czuł. Czysto empirycznie zauważyłem, że gdy jem więcej słodkości pojawiają mi się krosty na plecach i w okolicach ust, czuję się bardziej pobudzony a jednocześnie zdenerwowany. Tydzień bez cukru i mąki - zobaczymy co się stanie, jak się będę czuł... no i czy wytrzymam ;)
Wieczorkiem przeczytałem "jednym tchcem' książkę "Fryzjerstwo męskie" Zuzanny Semirskiej i Beaty Wach-Mirkowskiej. Poza podstawami warsztatu znalazłem w niej masę tricków dotyczących układania nowoczesnych fryzur. Teraz wiem czemu wiele efektów, które chciałem osiągnąć domowym sposobem zwyczajnie mi nie wychodziło. To trochę jak gotowanie, nie wystarczy znać składników, często najwięcej zależy od pewnej drobnej czynności. Muszę przyznać,że znalazłem sporo inspiracji dla unowocześnienia własnej fryzury. Największe wrażenie zrobiła na mnie ta chłopaka z okładki. Może się wydawać, że nic specjalnego i ładnemu (a za takiego uważam tego pana) we wszystkim ładnie. Nic bardziej błędnego. W opatrzonym zdjęciami sposobie ułożenia włosów w ten sposób chłopak jest pokazany przed czesaniem. Proste, cienkie włosy w kolorze ciemny blond, owal twarzy lekko nalany, nieciekawy , jedyne co zwróciło moją uwagę to ciemne brwi przy względnie jasnych włosach (zupełnie jak u mnie). Po modelowaniu zmienia się nie do poznania, fryzura świetnie wyprowadza twarz a przeciętny chłopak staje się na tyle atrakcyjny by trafić na okładkę podręcznika. Postanowiłem za zrobić sobie coś podobnego, jeśli wyjdzie umieszczę fotkę ;)
Wieczorkiem przeczytałem "jednym tchcem' książkę "Fryzjerstwo męskie" Zuzanny Semirskiej i Beaty Wach-Mirkowskiej. Poza podstawami warsztatu znalazłem w niej masę tricków dotyczących układania nowoczesnych fryzur. Teraz wiem czemu wiele efektów, które chciałem osiągnąć domowym sposobem zwyczajnie mi nie wychodziło. To trochę jak gotowanie, nie wystarczy znać składników, często najwięcej zależy od pewnej drobnej czynności. Muszę przyznać,że znalazłem sporo inspiracji dla unowocześnienia własnej fryzury. Największe wrażenie zrobiła na mnie ta chłopaka z okładki. Może się wydawać, że nic specjalnego i ładnemu (a za takiego uważam tego pana) we wszystkim ładnie. Nic bardziej błędnego. W opatrzonym zdjęciami sposobie ułożenia włosów w ten sposób chłopak jest pokazany przed czesaniem. Proste, cienkie włosy w kolorze ciemny blond, owal twarzy lekko nalany, nieciekawy , jedyne co zwróciło moją uwagę to ciemne brwi przy względnie jasnych włosach (zupełnie jak u mnie). Po modelowaniu zmienia się nie do poznania, fryzura świetnie wyprowadza twarz a przeciętny chłopak staje się na tyle atrakcyjny by trafić na okładkę podręcznika. Postanowiłem za zrobić sobie coś podobnego, jeśli wyjdzie umieszczę fotkę ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

